Do:

- Hanna Gronkiewicz-Waltz - Prezydent m.st. Warszawy,

- Renata Kaznowska - Wiceprezydent m.st. Warszawy,

- Michał Andrzej Olszewski - Wiceprezydent m.st. Warszawy.

Władze Warszawy wprowadzając ideę budżetów obywatelskich do stolicy otworzyły się na mieszkańców; na ich pomysły, wolę i zapał. Jednocześnie dały nam, mieszkańcom, coś ważnego: poczucie sprawczości. Dlatego wraz z sąsiadami ze Starego Mokotowa opracowałam Chodniki wolne od rowerów - pomysł wspierający ruch pieszych, rowerów i - co najważniejsze - bezpieczeństwo wszystkich użytkowników uliczek Starego Mokotowa. Zdobył on potężne poparcie i skierowano go do realizacji. A następnie wywołał gwałtowny protest niektórych mieszkańców ul. Dąbrowskiego i decyzją Burmistrza Mokotowa został zablokowany.

Z mediów i dyskusji w internecie dowiaduję się, że:

1. projekt powstał bez udziału mieszkańców

2. projekt likwiduje miejsca parkingowe

Ad. 1 Projekt stworzyli mieszkańcy - u samego zarania byłam to ja, mieszkanka ul. Dąbrowskiego, koleżanka z ul. Narbutta i kolega z ul. Kieleckiej, czyli mieszkańcy Starego Mokotowa. Na dodatek projekt był po wielokroć dyskutowany i omawiany w różnych gronach mieszkańców. Sam Pan Burmistrz był łaskaw uczestniczyć w Maratonie Pisania Wniosków do Budżet partycypacyjny Dzielnicy Mokotów w bibliotece na ul. Tynieckiej, gdzie debatowaliśmy nad projektem. Zbierałam tam podpisy i rozmawiałam z Panem Burmistrzem, który najwyraźniej zapomniał nie tylko o tej rozmowie, ale i o zorganizowanej przez siebie procedurze.

Projekt był również szeroko promowany; własnym sumptem wydrukowaliśmy ulotki i plakaty, które roznosiliśmy po Starym Mokotowie, wieszając je na osiedlowych tablicach i w witrynach sklepów wraz z plakatami BP. Plakaty otrzymaliśmy Urzędu Dzielnicy Mokotów - wraz z podziękowaniem za aktywność i wzorcową postawę (promowaliśmy cały Budżet partycypacyjny w Warszawie, a nie tylko swoje projekty). Uczestniczyliśmy też w specjalnym pikniku na skwerze Słonimskiego, gdzie dyskutowaliśmy z mieszkańcami o projekcie i zachęcaliśmy do głosowania. Wszystkie te inicjatywy odbywały się pod auspicjami Urzędu Dzielnicy Mokotów – przypominam o nich dla porządku i dla odświeżenia pamięci włodarza dzielnicy i owego urzędu – tj. Bogdan Olesiński Burmistrz Dzielnicy Mokotów.

Ad. 2 Projekt nie odnosił się w ogóle do kwestii parkingów. Zajmował się ruchem rowerów pod prąd, tj. stworzeniem bezpiecznej przestrzeni na jezdni i zniechęceniem rowerzystów do korzystania z chodników. Kontraruch - jak wynika z licznych badań, a w Warszawie ze statystyk z ul. Emilii Plater – to najmniej kolizjogenna forma organizacji ruchu rowerowego.

Zmiany dotyczące parkowania aut wprowadził Zarząd Dróg Miejskich Warszawa, słusznie zresztą porządkując dziką sytuację na ul. Dąbrowskiego, i to wywołało protesty parkujących nielegalnie mieszkańców. Głos tych z nas, którzy mogą teraz bezpiecznie i wygodnie przejść chodnikiem lub przez przejście dla pieszych, nie jest tak słyszalny.

W ubiegłym tygodniu dowiedziałam się, że sprawa została ostatecznie rozstrzygnięta – władze Warszawy podjęły decyzje o przerwaniu realizacji projektu i rozpoczęciu konsultacji koncepcji ruchu rowerowego dla Starego Mokotowa.

Złamano tym samym umowę z mieszkańcami Warszawy – i tymi, którzy jak ja poświęcili czas, energię i pieniądze na pracę na rzecz miasta, i z tymi, którzy włączyli się w procedurę BP i zagłosowali za projektem. Umowa brzmiała: przygotuj pomysł, przejdź proces weryfikacji, przekonaj do niego innych – a my go zrealizujemy. Zawiedziono mnie i tych wszystkich, którzy uwierzyli w ideę partycypacji – współdecydowania o mieście.

Zablokowanie projektu przez władze miasta i dzielnicy to wyraźny sygnał, że procedura BP to tylko sugestia. Że oddane na projekt głosy mieszkańców miały charakter opiniodawczy. Ostatecznie decydują zaś urzędnicy, arbitralnie osądzając, jaki los spotka nasze pomysły. A umowa? Jaka umowa?

Na koniec najważniejsze. Rozwiązania problemów nie należy szukać w koncepcji ruchu rowerowego na Starym Mokotowie, tylko w koncepcji polityki PARKINGOWEJ dla Starego Mokotowa. I stworzenie takiej polityki powinno być pilnym zadaniem dla Burmistrza Dzielnicy, wspieranego wiedzą i doświadczeniem urzędników z ZDM. Tym samym realizacja projektu Stary Mokotów: chodniki wolne od rowerów nie powinna być wstrzymywana.

Agata Kowalska