Gmina Iława wybudowała w 2010 r., głównie za pieniądze Unii Europejskiej, odcinek drogi rowerowej o długości ponad 5 km.

Fotorecenzja

Dotąd biegł szlak rowerowy prowadzony drogami gruntowymi, miejscami piaszczystymi, po części przez las.

Początek nowej trasy od strony Iławy: zaoszczędzono trochę kostki brukowej i rowerzystę wita kałuża i piach.

Ten sam koniec widziany od drugiej strony. Rowerzysta ma kilkanaście metrów przed końcem drogi dla rowerów skoczyć z krawężnika – ok. 15 cm wysokości – lub iść stąd na piechotę do skrzyżowania.

Zarówno budulec jak i jego wykonanie są bardziej tandetne, niż na to pozwala prawo: kostka o grubości 6 cm układana na nieutwardzonym piachu. Po kilku miesiącach od budowy już tworzą się podłużne szczeliny.

Dobrze spełnia swoją rolę jako tymczasowe przykrycie obecnych i przyszłych instalacji podziemnych. Po rozebraniu wystarczy wrzucić jakoś kostki z powrotem i gotowe.

W niektórych miejscach uszkodzenia nawierzchni są już teraz tak duże, że mogą spowodować upadek rowerzysty,

...i to akurat na końcu długiego zjazdu z górki, gdzie można oczekiwać dużych prędkości.

Poza jednym zawijasem, o którym za chwilę, droga biegnie prosto jak strzała – co nie przeszkadzało wcisnąć tu zakręty o zerowym promieniu.

Są one zresztą nie tylko tam, gdzie droga dla rowerów jest odsuwana od jezdni. Przejazdy rowerowe przez wloty dróg gruntowych wykonano tak, żeby rowerzysta musiał wykonać dwa zakręty pod kątem 90 stopni przy zerowym promieniu skrętu.

Nie są one wcale rzadkie i tylko na niektórych przewidziano w ogóle przejazdy; na pozostałych rowerzysta musi włączyć się do ruchu.

Dodatkową atrakcją są krawężniki. Tu np. trzeba wybierać, czy pokonać go tuż przy jezdni i pod dużym kątem, co grozi wpadnięciem pod jadący z naprzeciwka samochód, czy lepiej pokonać uskok o wysokości ponad 5 cm.

Jazdę urozmaica też konieczność częstego (4 razy na odcinku 5 km) przejeżdżania na drugą stronę drogi. Pierwszeństwo na tych przejazdach nie jest określone, więc kierowcy przyznają je sobie, wjazd i zjazd połączony z zakrętem pod kątem prostym, krawężniki 5-10 cm.

Niweleta drogi rowerowej na wjazdach z posesji jest, jak widać, obniżana tylko tam, gdzie to absolutnie konieczne – na odcinku ok. 3 km ponad 70 razy.

Nachylenie niwelety często przekracza przy tym dopuszczone prawem 15 stopni.

Budowniczym obce było nie tylko pojęcie skrajni: w przekroju samej drogi rowerowej niejednokrotnie można nadziać się na różne obiekty, a niektóre z nich już przeżyły chyba bliskie i gwałtowne spotkanie z rowerem.

Drugi koniec trasy – tu też należy skakać z krawężnika lub przejść się piechotą. Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden szczegół: kierowca jadący tą samą drogą ma pierwszeństwo przed dojeżdżającymi z prawej, natomiast rowerzysta, wskutek zakończenia drogi rowerowej wcześniej, jest już podporządkowany.

A jeśli nie posłucha znaku i spróbuje pojechać dalej, wyląduje w chaszczach. Z nich też rodzą się nowi rowerzyści, którzy mają wjechać na drogę rowerową z tej strony.

Droga nie tylko rowerowa

Jednocześnie z trasą rowerową zbudowano też asfaltową drogę, żeby położone przy niej miejscowości lepiej skomunikować z miastem i podnieść ich walory turystyczne. Jednak wsie, które nie miały dotąd asfaltowej drogi do Iławy, jak Kwiry, nie mają jej nadal.

Choć w wykonaniu trasy rowerowej nie brak absurdów, największym wydaje poprowadzenie wzdłuż niej tej nowej drogi. Inwestycja ta spowodowała przeniesienie ruchu wzdłuż południowo-wschodniego brzegu Jeziora Jeziorak z oddalonej o ok. 2 km drogi powiatowej na nową trasę. Działki położone dotąd w cichej okolicy nad samą wodą były stosunkowo łatwo dostępne, żadna z nich nie była oddalona więcej niż kilkaset metrów o asfaltowej drogi. Teraz znalazły się nagle na poboczu ruchliwej arterii. Pod jej budowę wycięto w obrębie parku krajobrazowego kilka hektarów starego, wielogatunkowego lasu. Gdyby ograniczono się na tym odcinku do samej drogi rowerowej, nie byłaby potrzebna żadna wycinka.

Na niemal całej długości nowej drogi dozwolona i często przekraczana prędkość to 90 km/h, brak jakichkolwiek elementów uspokojenia ruchu. Ograniczenie występuje tylko w jednym miejscu, gdzie właściciel nie zgodził się odstąpić ziemi na poszerzenie pasa drogowego. Zbudowano więc bardzo kręty objazd. Dotychczasowa, polna droga miała szerokość w pełni wystarczającą do poprowadzenia nią trasy rowerowej, ale i tak poprowadzono ją naokoło. Ostry zakręt na końcu długiego zjazdu nie jest w żaden sposób profilowany, rowerzysta w razie poślizgu wpada na środek jezdni i to właśnie tu nawierzchnia z kostki już się rozpadła. Większość użytkowników nowej drogi dociera do niej z Iławy. Na odcinku Iława – Szałkowo nie ma wydzielonej drogi rowerowej, jezdnia jest świeżo odnowiona i dość wąska, natężenie ruchu wzrosło kilkakrotnie.

Nowa trasa rowerowa jest intensywnie wykorzystywana. Świadczy to jednak nie o funkcjonalności i jakości jej wykonania, lecz o realnej potrzebie inwestycji w infrastrukturę rowerową. Budowa porządnej, asfaltowej nawierzchni, nie byłaby droższa. Przeznaczona do znacznie większych obciążeń i idealnie równa jezdnia kosztowała w przeliczeniu na m2 tyle samo, tj. około 100 zł. Blisko 80% tej sumy pochodziło z funduszy europejskich. Wygląda na to, że pieniądze unijnych podatników traktowane są jak obce i łatwo wyrzucane w błoto.