Trwa oddawanie do użytkowania kolejnych części dróg rowerowych w kluczowych miejscach Warszawy. Możemy pochwalić, że jest lepiej. Wskazujemy też drobiazgi do poprawy. Niestety, jeden ważny odcinek został źle pomyślany.

Historia zmian

Historia budowy dróg rowerowych przez Pole Mokotowskie jest dość zawiła. W parku istniały stare, kręte i mało przyjemne drogi dla rowerów zbudowane z kostki betonowej. W miarę rozwoju ruchu rowerowego przestały one wystarczać. Wielu rowerzystów wolało jeździć główną aleją parku między pieszymi. Konflikty i postępująca degradacja starych ścieżek kusiły, aby dokonać poważnej przebudowy. Plan zmian zaczyna się w 2013 roku. Wówczas w trakcie konsultacji Programu Rozwoju Tras Rowerowych w Warszawie wyznaczono przez park cztery nowe korytarze. Z nadzieję czekaliśmy na ich realizację.

Sprawy przyspieszyły w 2015 roku. Wtedy w wyniku protestów przeciwko budowie wybiegu dla psów stowarzyszenie Ochocianie zebrało podpisy pod wnioskiem o konsultacje społeczne dotyczące zagospodarowania parku. Mniej więcej w tym samym czasie zgłosiliśmy do budżetu partycypacyjnego wniosek, który zakładał wykonanie trasy rowerowej wzdłuż ul. Batorego od al. Niepodległości w stronę Ronda Unii Lubelskiej. Został on wybrany przez mieszkańców do realizacji. W tym samym czasie warszawski Pełnomocnik rowerowy miasta przedstawił koncepcję zmian sieci dróg rowerowych w parku (do której zgłaszaliśmy uwagi [zobacz >>>]), a następnie wpisał trasy na Polu Mokotowskim do pierwszej części projektu rozwoju tras rowerowych finansowanych ze Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych Warszawskiego Obszaru Funkcjonalnego. Projekt otrzymał dofinansowanie z pieniędzy unijnych.

W ubiegłym roku odbyły się konsultacje społeczne planu zagospodarowania parku, w których uczestniczyliśmy.

Jednym z tematów był przebieg dróg rowerowych.

Efekt przemyśleń dziesiątków ludzi, pracy projektantów i wykonawców możemy zobaczyć od kilku dni. Zacznijmy od budzącego emocje środka.

Rondo rowerowe

Na skrzyżowaniu trasy rowerowej biegnącej obok głównej alei parku oraz trasy od Parku Wielkopolski do ul. Boboli powstało rondo rowerowe. Był to jeden z dwóch wariantów rozwiązania przecięcia tras. Alternatywne zakładało dwa rozjazdy trójkierunkowe. Zwyciężyło gorsze rozwiązanie, bo nie wymagało likwidacji nielegalnego parkowania wzdłuż ul. Rokitnickiej. Dlaczego gorsze? Chodzą po nim piesi, bo nie mają wygodniejszego dojścia na teren po byłej bazie MPO. Dojazd do ronda od strony południowej przecina główną aleję parku. Pomimo wyniesienia skrzyżowania jest to niebezpieczne miejsce, bo krzewy ograniczają widoczność. Widać tu także kontrowersyjny drobiazg. Przecięcia dróg dla rowerów i chodników są wyniesione i mają pasy z kostki brukowej w poprzek dróg dla rowerów. Wyniesienie powoduje uspokojenie jazdy rowerzystów, co ma sens w parku, gdzie priorytet mają piesi. Za kilka lat zobaczymy, czy to rozwiązanie sprawdza się od strony technicznej, czyli czy kostka brukowa nadal będzie równo leżeć.

Wjazd na rondo od strony północnej zawiera inną wadę. Tuż przed nim rozdwaja się ciąg pieszo-rowerowy. Przydałyby się znaki poziome, aby piesi wiedzieli, że powinni iść w prawo, a rowerzyści w lewo. Znak pionowy stojący na środku bardziej dezorientuje osoby nie znające szczegółów prawa o ruchu drogowym niż pomaga uporządkować ruch.

Do Parku Wielkopolski i Pomnika Lotnika

Trasa w kierunku północnym od ronda jest oznaczona sierżantami rowerowymi (znak P-27 widoczny na asfalcie). Namalowano je bo bokach ciągu pieszo-rowerowego, co jest sprzeczne z intuicją. Piesi wolą chodzić bokiem, zaś rowerzyści jechać środkiem.

Jeśli ktoś z was pomyśli, że w miejscu, gdzie zaczyna się parking obok stadionu Skry należy jechać prosto między zaparkowanymi samochodami i płotem, to się myli. Tam jest chodnik, choć projekt dostępny na stronie Zarządu Dróg Miejskich przewidywał ciąg pieszo-rowerowy. Realizacja tej części nie jest zgodna z projektem i nie wiadomo, dlaczego tak się stało. Następny sierżant można wypatrzeć miedzy dwoma rzędami samochodów.

Dojazd do kładki nad Trasą Łazienkowską w końcu został pozbawiony krawężnika. Ciekawe, jak często będzie zastawiony przez samochody? Zgodnie z projektem miały tutaj stanąć słupki oddzielające jezdnię od ciągu pieszo-rowerowego. Póki co ich nie widać.

Wzdłuż samej Trasy Łazienkowskiej chodnik ma 5,5 metra szerokości. Aż się prosi, aby zamienić go na ciąg pieszo-rowerowy, nieco zwęzić i posadzić żywopłot od strony jezdni. Sierżanty rowerowe na jezdni ul. Ondraszka kierują na wylot ulicy na Trasę Łazienkowską. Dodatkowo widoczność ogranicza tu płot. Dla poprawy bezpieczeństwa konieczne jest tu wyniesienie wlotu ul. Ondraszka do poziomu chodnika.

Przy Pomniku Lotnika widać już prace nad budową przejazdu rowerowego przez ul. Żwirki i Wigury. Na zdjęciu dobrze widać priorytety transportowe miasta – pięć pasów dla samochodów zajmuje 15 metrów, obok znajdzie się ciąg pieszo-rowerowy o szerokości 2 metrów.

Od ronda do ul. Banacha

Wracamy do rowerowego ronda na Polu Mokotowskim. W stronę zachodnią od niego jedzie się bardzo przyjemnie. Wydzielona trasa nie generuje konfliktów. Obok niej zbudowano miłe zakątki, w których można posiedzieć. Jednak odbyło się to kosztem zabrania pieszym kameralnej alejki w parku między aleją główną a ul. Rokitnicką.

Tymczasem na ul. Rokitnickiej nadal dominuje nielegalne parkowanie. A mogła tędy prowadzić droga dla rowerów.

Przy skrzyżowaniu ul. Żwirki i Wigury z ul. Banacha powstał łącznik czterech dróg rowerowych i jest jeszcze miejsce na piątą w kierunku północnym. Mimo braku ronda nie widać tam konfliktowych sytuacji. Wciąż widać zaś niepotrzebnie szeroką jezdnię i niewystarczającą ilość miejsca na kumulację rowerzystów [zobacz >>>].

Od ul. Żwirki i Wigury można pojechać m.in. drogą rowerową do ul. Batorego. Pierwsza połowa to wydzielona droga dla rowerów obok chodnika...

A druga to wspólny ciąg pieszo-rowerowy poprowadzony po nawierzchni przepuszczalnej za pawilonami wzdłuż ul. Batorego (w tym przypadku nie udało się ułożyć idealnie równej nawierzchni - pod kołami czuć wyboje).. Ogromnym plusem tej trasy jest to, że powstał w ten sposób wygodny i atrakcyjny ciąg komunikacyjny także dla pieszych. W efekcie spora część ludzi zaczęła wybierać go jako alternatywę wobec głównej alei. Przez to w miejscu, gdzie kiedyś mało kto się zapuszczał pojawiło się bujne życie parkowe.

Koszmar przy ul. Boboli

Obok zakrętu, gdzie ul. Batorego zamienia się w ul. Boboli, znajduje się kolejne rozwidlenie tras rowerowych. Z powodu skrzynki elektrycznej nie powstało tam rondo, ale dwa stykające się rozjazdy.

Przez brak właściwych zabezpieczeń kierowcy samochodów jeżdżą po drogach dla rowerów i chodnikach. A wystarczyłoby naprawić zniszczone blokady na jezdni.

W wyniku błędów w projekcie kierowcy parkują na trawie. Wniosek: omijać to miejsce w dni imprez masowych w parku, bo jest tam wtedy skrajnie niebezpieczne.

Kierowcy jeżdżą po ciągach pieszo-rowerowych i dewastują roślinność na Polu Mokotowskim.

Niektórzy gotowi są zaparkować wszędzie. Nawet, gdy niewiele brakuje, aby pojazd przewrócił się na bok, a drzwi otwierały się na drogę dla rowerów (nb. skoro drogę dla rowerów wyznaczono kosztem trawnika zamiast dziesięciometrowej jezdni, miejsca do parkowania jest aż nadto na tej drugiej).

W okolicach rozjazdu niewłaściwe odwodnienie powoduje, że po każdym deszczu przejazd w kierunku ronda rowerowego nabiera wody po kostki. Nawierzchnia do poprawy.

Trasa w kierunku ronda prowadzi obok placu zabaw i dziecięcej stacji roweru publicznego. Tutaj trzeba uważać na maluchy.

Cdn.

W drugiej części artykułu opiszemy nową drogę rowerową wzdłuż ul. Batorego oraz zmiany przed Biblioteką Narodową. Powiemy też kilka słów o zmianach, jakie czekają nas w najbliższych latach.