W pierwszej części audytu [zobacz >>>] opowiedzieliśmy o historii rowerowej Pola Mokotowskiego i krążyliśmy rowerem po zachodniej części parku. Druga część będzie dotyczyła nowinek wzdłuż ul. Batorego, al. Niepodległości i zmian, które czekają nas w kolejnych latach.

Czwarty wlot

Zacznijmy od ul. Batorego. Nowa ścieżka zaczyna się ok. 20 metrów na wschód od skrzyżowania z ul. Wiśniową. Na początku jest uskok, miejscami zbyt duży.

Gdy wskoczy się na asfalt, to ukazuje się bardzo przyjemny widok.

W ul. Wiśniową możemy zjechać czwartym wlotem skrzyżowania, który sami wywalczyliśmy w trakcie konsultacji z projektantem. Dzięki budowie azyli dla pieszych i unormowaniu w ten sposób szerokości jezdni, samochody jadą dużo wolniej. Wjazd na drogę rowerową i zjazd z niej są przez to bezpieczne.

Trasa ma kilka łagodnych zakrętów. Ten można było zbudować lepiej, unikając odgięcia toru jazdy bezpośrednio przed przejazdem. Jadąc od strony al. Niepodległości wykonuje się slalom, który jest mało intuicyjny dla innych uczestników ruchu.

Jedyne niebezpieczne miejsce, to wyjazd z parkingu. Samochody zasłaniają widok na pojazdy, które wyjeżdżają z prawej strony. Wydaje się, że trójkąt widoczności nie jest zachowany i należałoby zapewnić pole wolne od obiektów ograniczających widoczność na ostatnich kilku metrach parkingu.

Skręcamy w al. Niepodległości, a tam droga dla rowerów prawie pierwszej klasy. Niestety, wjazdy na posesje nie zostały wyniesione do poziomu chodnika i drogi dla rowerów.

Droga kończy się tak, jak kończyła się od 20 lat, czyli na stacji benzynowej. Dalej jest tylko wąski, połamany chodnik lub jezdnia z trzema pasami ruchu (w tym prawym tylko dla autobusów), które za chwilę rozszerzają się do sześciu.

Po drugiej stronie kładki

Pozostałe prace budowlane wykonano w zachodniej części Pola Mokotowskiego. Aby je zobaczyć, przejeżdżamy kładką obok Biblioteki Narodowej. Przed gmachem instytucji położono nawierzchnię wodoprzepuszczalną, bardziej przyjaznej dla drzew od asfaltu.

Położono jej dużo. Dzięki temu piesi i rowerzyści nie przeszkadzają sobie nawzajem.

Nawierzchni wodoprzepuszczalnej jest nawet za dużo. Zamiast niej przed biblioteką można dosadzić kilka drzew.

Droga dla rowerów wzdłuż Al. Niepodległości po stronie biblioteki nie wygląda na ukończoną. Brakuje słupków. Znów zapomniano też o ciągłości niwelety. Wjazd dla samochodów na posesję okazuje się ważniejszy niż droga dla rowerów i chodnik stanowiące część jednej z głównych dróg w mieście.

Przed głównym wejściem do biblioteki stanęła stacja roweru publicznego. Droga dla rowerów biegnie za nią. Niestety wjazd na nią prowadzi dwoma ostrymi zakrętami obok krzewów. Trzeba zwolnić i uważać na innych rowerzystów. Ten zakręt można było zbudować łagodniej.

Przyszłość

W tej chwili pilnie należy postawić brakujące słupki, które uniemożliwią niszczenie parku, o czym pisaliśmy w pierwszej części audytu dróg rowerowych na Polu Mokotowskim [zobacz >>>].

A w dalszej kolejności? Czekamy na przejazd po północnej stronie skrzyżowania al. Niepodległości z ul. Batorego. Nie będzie to technicznie proste. Na przeszkodzie stoją słupy sygnalizatorów, trakcji tramwajowej, skrzynka elektryczna, fotoradar i pewnie jeszcze kilka innych niewidocznych instalacji.

Czekamy też na przedłużenie dróg w stronę centrum. Miejsce pod kładką obok biblioteki jest.

Oraz budowę linii tramwajowej wzdłuż ul. Rostafińskich, przy której powstanie jeszcze jedna droga dla rowerów. Przy tej okazji będzie można naprawić jeden stary i jeden nowy błąd. Od lat kierowcy bardzo lubią zatrzymywać się na przejeździe rowerowym. Nowy błąd to zygzak, który powstał za przejazdem po stronie parku. Ta drobna wpadka, to i tak duży skok naprzód w porównaniu z konfliktem między pieszymi i rowerzystami jaki występował na prowadzącym równolegle chodniku.

Podsumowanie

Na plus należy uznać przede wszystkim odseparowanie ruchu pieszego i rowerowego w głównej alei parku i od strony ul. Boboli, gdzie na skutek dużej liczby ludzi i rowerów dochodziło do wielu sytuacji konfliktowych. Ogromną zaletą jest też stworzenie wygodnego i atrakcyjnego ciągu tak dla pieszych jak i rowerzystów wzdłuż ul. Batorego i na jego przedłużeniu aż do ul. Żwirki i Wigury. Niestety, parkowy koszmar ma miejsce, gdy odbywają się imprezy masowe. Wówczas Pole Mokotowskie staje się areną sportów motorowych, a nie zakątkiem do miejskiego wypoczynku. Dopóki w takie dni park nie przestanie być głównie parkingiem, to odradzam przyjeżdżanie na Pole Mokotowskie.