W wielu miastach Europy Zachodniej widok policjanta na rowerze nie zaskakuje (przykłady poniżej). Stołeczna policja niestety nie dostrzegła jeszcze licznych zalet tego środka transportu dla jakości służby [zobacz >>>]. Świadczy o tym liczba rowerowych patroli, które wystawiła w minionym roku. Spróbujcie ją odgadnąć, odpowiedź poniżej.

Dlaczego rower dobrze służy policji?

Rower na usługach policji ma tak wiele zalet, że trudno zrozumieć, dlaczego nie wykorzystuje się ich w Warszawie.

Daje lepszą mobilność na zatłoczonych i zakorkowanych ulicach. Pozwala dotrzeć do miejsc niedostępnych dla samochodów, a przy tym znacznie szybciej niż pieszo. Dzięki temu patrole mogą częściej pojawiać się w parkach, zaułkach, tunelach i innych tego typu miejscach bardziej kryminogennych. Obecność policjantów na ciągach rowerowych zniechęca rowerzystów do niebezpiecznych zachowań wobec siebie i wobec pieszych.

Ta sama liczba funkcjonariuszy na rowerach odwiedzi więcej miejsc niż idących pieszo i zauważy więcej niż zmotoryzowanych. Z roweru widzi się i słyszy więcej niż z radiowozu. Policjantów na rowerach dostrzeże więcej obywateli, co dobrze wpłynie na wizerunek policji jako bliższej społeczeństwu, bardziej aktywnej i dbającej o niezmotoryzowanych. Patrol na rowerach na pewno wzbudzi też wiele sympatii i zainteresowania.

Korzystanie z rowerów w ruchu miejskim, a nie w specyficznych warunkach rekreacyjnych czy sportowych, pozwala policjantom doświadczyć problemów, z jakimi codziennie borykają się rowerzyści. Szczególnie chodzi tu o różne przyczyny zagrożeń w ruchu (np. wymuszenia pierwszeństwa, zbyt bliskie wyprzedzanie, straszenie klaksonem). Znając takie sytuacje z autopsji można skuteczniej im przeciwdziałać. Niska skuteczność działań polskiej policji w obszarze bezpieczeństwa cyklistów wynika przede wszystkim z braku rozeznania faktycznych zagrożeń, ich skali i adekwatnych środków zaradczych [zobacz >>>].

Rowerowa aktywność policji ma duży pozytywny wpływ na wizerunek roweru jako pełnoprawnego środka transportu. Jego dalsza poprawa i odchodzenie od stereotypu rekreacyjnej zabawki leży w interesie społecznym pod wieloma względami.

Stołeczna policja unika roweru

Cztery lata temu wystąpiliśmy do Komendy Stołecznej Policji o informację publiczną na temat liczby rowerów używanych przez każdą z komend rejonowych i innych jednostek organizacyjnych. Chcieliśmy też dowiedzieć się, jak dużo patroli policyjnych odbywa się na rowerach. Otrzymaliśmy wówczas dane o liczbie rowerów i wyjaśnienie, że KSP nie gromadzi danych sprawozdawczych dotyczących patroli policyjnych pełniących służbę na rowerach.

Aby sprawdzić, czy coś się w tej kwestii zmieniło, niedawno zwróciliśmy się o analogiczne dane za rok 2017. Oto zestawienie podanych liczb rowerów (myślnik oznacza brak danych – zapewne 0)

jednostka stan w 2013 r. stan w 2017 r.
KP Rzeczny 4 10
KPP Legionowo 2 -
KRP Warszawa I 4 -
KRP Warszawa III - 4
KRP Warszawa V - 4
KRP Warszawa VI 3 3
KRP Warszawa VII 4 4
Wydział Zaopatrzenia KSP 1 6
Wydział Ochrony Placówek Dyplomatycznych KSP - 3
Wydział Ruchu Drogowego KSP - 12
Wydział Administracyjno-Gospodarczy KSP - 1
KPP Grodzisk Mazowiecki - 4
KPP Warszawa-Zachód - 2
KPP Wołomin - 2

Choć liczba rowerów przez 4 lata nieco wzrosła, wciąż wygląda mizernie na tle metropolitalnego obszaru i specyfiki działań stołecznej policji. Jednak prawdziwe zaskoczenie budzi ich wykorzystanie.

Oto przekazana przez KSP pełna tabela służb z wykorzystaniem rowerów w 2017 r. Przoduje komisariat rzeczny (88 służb - zapewne nad brzegami Wisły), z pozostałych w zaledwie dwóch komendach odbyto po dwie służby. Czyli w całym ubiegłym roku policjanci wyjechali na miasto rowerami cztery razy!

W piśmie czytamy też, że Wydział Ruchu Drogowego KSP użytkuje posiadane na stanie rowery jedynie do celów dydaktycznych w ramach Miasteczka Ruchu Drogowego. Może gdyby funkcjonariusze pojeździli na nich po stołecznych drogach rowerowych, ich nastawienie do cyklistów zgłaszających naruszenia prawa nie budziłoby takich zastrzeżeń [zobacz >>>].

Złośliwi mówią, że lekcje jazdy rowerem w miasteczku ruchu drogowego mają podobną wartość jak nauka pływania bez wchodzenia do basenu. Jest w tym dużo racji.

W Holandii dzieci ćwiczą w normalnym ruchu ulicznym i na koniec kursu przechodzą sprawdzian samodzielnej jazdy pod okiem jadącego z tyłu instruktora. Na zdjęciu egzamin praktyczny w miasteczku Drachten.

Polskie dzieci nie mają okazji do nabycia umiejętności praktycznych, nie mniej istotnych niż przepisy. Od kogo jednak miałyby je uzyskać, skoro nie posiadają ich sami policjanci? Nie dziwmy się więc, że tak przygotowany przeciętny Polak boi się jezdni i woli jeździć po chodniku [zobacz >>>].

Straż miejska daje przykład

Straż miejska w Warszawie doceniła zalety roweru i wykorzystuje go do patrolowania miasta (na zdjęciu strażnicy miejscy w Bydgoszczy).

Za granicą

Patrol w Utrechcie na najzwyklejszych miejskich rowerach, bez kasków i kamizelek, w strojach tak zwyczajnych, w jakich jeździ cała reszta holenderskiego społeczeństwa.

Belgijscy policjanci na postoju...

... i w ruchu, oba zdjęcia z Brukseli.

Funkcjonariusz irlandzkiej policji (irl. garda) w Dublinie.

Paryscy policjanci przed katedrą Notre Dame.

Policjantów municypalnych w Strasburgu można spotkać nie tylko na starówce, gdzie rower jest szczególnie użyteczny,...

... ale w zasadzie wszędzie, na ulicach głównych (dobrze że nie muszą tu przeprowadzać rowerów),...

… a nawet jadących pod prąd jednokierunkową drogą dla rowerów. Z pewnością nie będą nikogo karać za takie zachowanie.

Grupa wiedeńskich policjantek i policjantów w specjalnych rowerowych mundurach.