Dopóki więc nie dokona się systemowa zmiana warunków opisanych rok temu w naszej witrynie, dopóty nie ma co liczyć, że cykliści znikną z przejść. Dalsze nagłaśnianie zjawiska i jego penalizacja też nie da efektu, gdyż dotyczy skutków zamiast dotrzeć do przyczyn. Wszystko w rękach decydentów – czy odważą się na prawdziwą redystrybucję przestrzeni i środków, a nie taką jak na zdjęciu?