Ilość samochodów w Warszawie wzrasta. Widać to szczególnie w porannym i popołudniowym szczycie komunikacyjnym. Kto ma w miarę blisko do pracy, może uważać siebie za szczęściarza, bo albo może ten dystans pokonać na piechotę albo podróż komunikacją miejska będzie dla niego dość krótka. Ja na dojazd do pracy, przy korzystnym połączeniu autobusowym, potrzebuje około godziny. Do pracy dwoma autobusami i z pracy dwoma autobusami. W jedną stronę godzinę i w druga stronę godzinę.

Właśnie mija trzeci sezon letni, gdy podróż do pracy autobusem zamieniłem na przejażdżkę rowerem. Zamiana ta przy swoich plusach i niestety minusach, i tak jest opłacalna. Jednym z istotnych plusów jest odrobina ruchu każdego dnia. Z pewnością służy to naszemu zdrowiu a po pracy idealnie odstresowuje!

Drugim plusem dojazdu rowerem do pracy jest czas. W moim przypadku czas przejazdu skraca się z godziny autobusem do niewiele ponad pół godziny. To pozostawmy bez komentarza.

Trzecią zaleta jest fakt, że pozostawiając samochód na parkingu, mniej spalin trafia do środowiska, a gdy na co dzień podróżujemy autobusami zwalniamy w nich miejsce dla tych którzy inaczej przemieszczać się nie mogą.

A teraz trochę o niekorzystnych stronach rowerowej jazdy do pracy, bo nie jest wszystko takie kolorowe. W Warszawie nadal cierpimy na niedobór ścieżek rowerowych. Jeśli już jakieś są to albo z niewygodnej do jazdy kostki, albo są dość krótkie i tak nagle się zaczynają jak i kończą. Tam, gdzie ich nie ma, staram się mimo wszystko jeździć chodnikiem. Jest to jazda wolniejsza, po wybojach i często między ludźmi. Niebezpieczna tak dla mnie jak i dla pieszych. Jazda po ulicy jest nadal loterią - rozjedzie mnie mijające auto czy nie rozjedzie... i tak za każdym razem.

Problemem pozostaje także to, co po dojeździe do pracy zrobić z naszym jednośladem. Brak jest stojaków przed zakładami pracy. Wydzielone miejsce na ogrodzony i strzeżony parking samochodowy znajdzie się zawsze, ale na stojak rowerowy już nie. U mnie przed pracą też jest z tym problem, dlatego zmuszony jestem przypinać rower na klatce schodowej w budynku zakładowym. A tam o kradzież łatwo i jest przynajmniej częściowo zablokowane zejście po schodach, które jednocześnie jest drogą ewakuacyjną.

Apeluję do władz miasta o budowę nowych ścieżek rowerowych i o promocję tego typu transportu do pracy. Apeluję do pracodawców o upowszechnianie wśród pracowników aktywności fizycznej, chociażby poprzez dojazd do pracy rowerem (pracownik zdrowy to pracownik bardziej wydajny) i o umożliwienie bezpiecznego pozostawienia roweru. Apeluję do warszawiaków - jeździjmy rowerami, to naprawdę się opłaca!