Przez godzinę na niebezpiecznej ulicy zapanował spokój, można było bez obaw stanąć na jej środku i porozmawiać nie tylko ze znajomymi. Tworzyły się liczne ,,grupy dyskusyjne”. Mamy nadzieję, że ten spontaniczny, oddolny ferment społeczny zaowocuje skuteczniejszym naciskiem na władze miasta i zaczną one przystosowywać ulice również do innych potrzeb niż ruch samochodów.