W poniedziałek, 16 sierpnia, minął termin, w którym wojewoda mazowiecki mógłby zakwestionować uchwałę Rady Warszawy w sprawie rozszerzenia Strefy Płatnego Parkowania Niestrzeżonego na Żoliborz i Ochotę. W związku z tym Zarząd Dróg Miejskich już w połowie listopada będzie mógł wprowadzić strefę w tych dwóch dzielnicach. Wiąże się to wszystko z gigantyczną pracą projektową, do której Zarząd wydelegował pewnie znaczną część swoich pracowników.

Przyglądając się każdej ulicy, mogą oni:

W jedną stronę wciśnie się więcej

Wiele chwalebnych rzeczy może Zarząd Dróg Miejskich zrobić na tych ulicach. Jednak głównym zadaniem projektantów będzie wyznaczenie na nich jak największej liczby miejsc postojowych. Prawdopodobnie więc na części ulic zostanie wprowadzony ruch jednokierunkowy, a w przestrzeni dotychczas zarezerwowanej na obsługę ruchu w drugim kierunku pojawią się stojące samochody.

Taka sama sytuacja miała miejsce rok temu w trakcie wyznaczania SPPN na Woli i Pradze. To, że część ulic stała się jednokierunkowa, nie jest oczywiście niczym złym. Może przynieść dodatkowe korzyści z racji uspokojenia ruchu, pod warunkiem jednak, że za ułatwieniem parkowania kierowcom nie idzie jednocześnie utrudnienie poruszania się po mieście innym użytkownikom dróg.

Rowerowe ulice odrowerowione

Ulice, które nadają się do “ujednokierunkowienia”, umiejscowione są najczęściej w gęstej zabudowie mieszkaniowej bądź biurowej. Stanowią tym samym tzw. infrastrukturę ostatniego kilometra, w której rower powinien być szczególnie pożądanym środkiem transportu. Niestety wprowadzenie jednokierunkowości bez dodatkowych zmian organizacji ruchu utrudnia poruszanie się po mieście rowerzystom. Aby dojechać w miejsca, do których mogli oni dostać się do tej pory bezpośrednio, teraz muszą nadkładać drogi. Często wymaga to nawet okrążenia całego kwartału zabudowy. Z racji specyfiki takich ulic mało kto pewnie będzie takie coś praktykował.

Etap pierwszy i ostatni

Wprowadzenie ruchu jednokierunkowego dla samochodów mogłoby być przezroczyste dla rowerzystów, gdyby podczas projektowania organizacji ruchu na docelowo jednokierunkowych ulicach wprowadzano tzw. kontraruch, czyli dopuszczenie jazdy rowerem w dwóch kierunkach. Urzędnicy oczywiście zarzekają się, że kontraruch wprowadzony zostanie w jakichś “kolejnych etapach”. Po roku od wprowadzenia jednokierunkowości na ulicach Pragi i Woli wciąż jesteśmy jednak na etapie pierwszym i nic nie wskazuje na to, że miałoby się to w najbliższym czasie zmienić. Czy taką samą sytuację ZDM szykuje nam w dwóch kolejnych dzielnicach?

Rozwiązanie systemowe?

Od prawie 6 lat zmienione prawo pozbawiło stołecznych urzędników ostatnich wymówek, którymi przez lata uzasadniali kontrowanie kontaruchu, bez przeszkód wdrażanego w innych miastach. Mimo to w Warszawie do tej pory brakuje systemowego podejścia do wprowadzania tego rozwiązania. Dotyczy to zarówno przebudowywanych jak i nowo budowanych ulic jednokierunkowych. Taka sytuacja miała miejsce w zeszłym roku na Bemowie: w projekcie nowej, jednokierunkowej ulicy Wyki brak było kontraruchu. Co gorsza, ulica ta znajdować ma się tuż obok szkoły, a brak wspomnianego rozwiązania znacząco wydłuża dojazd do niej na rowerze. Dopiero po naszej interwencji oraz interpelacji radnej Magdaleny Gogol, burmistrzyni Bemowa zobowiązała się do wprowadzenia kontraruchu po wybudowaniu ulicy. Czy jednak tutaj również nie skończy się jedynie na obietnicach?